TNO – PAWEŁ JANUSZEWSKI

Paweł na Turnieju Nadziei Olimpijskich był już drugi raz, i jak sam mówi, pojechałby kolejny. Doświadczony sędzia czy nie – wszyscy uważają, że jest to turniej, na którym trzeba być.

Paweł, sędziujesz już od paru lat. Jak to się stało, że zdecydowałaś się na sędziowanie?
Kontakt z piłką siatkową mam od podstawówki. Uprawiałem tę dyscyplinę regularnie do momentu wypadku komunikacyjnego. Nie chcąc tracić kontaktu z tą piękną dyscypliną, zdecydowałem się na sędziowanie.

Uczestniczyłeś w Turnieju Nadziei Olimpijskich w Spale. Jak ocenisz cały turniej?
W Spale 2015 r. i w Szczyrku 2017 r. Turniej fajnie rozłożony w czasie. Dwa dni turniejowe. Bardzo dużo gwizdania. Praktycznie cały dzień na hali z przerwami na posiłki. Trzeba to lubić inaczej jest to kara nie przyjemność. Tym bardziej, że pogoda była lepsza niż w wakacje letnie.

Na takie zawody przyjeżdżają sędziowie z całej Polski, z którymi wcześniej nie ma się kontaktu. Jak wyglądała współpraca między Wami?
Wszyscy świetnie się dogadywali. Mogę śmiało powiedzieć, że tworzyliśmy zgrany zespół. Było wiele rotacji w składach sędziowskich. Nigdy nie było problemów. Idealna współpraca i wsparcie w podejmowaniu decyzji.

Jak ocenisz ogólny poziom sędziów?
Sędziowanie na wysokim poziomie. Prestiż zawodów i Sędzia Główny – kwalifikator mobilizował do lepszej pracy.

Wiele osób uważa, że sędziowanie to świetna forma zarobku. Turniej Nadziei Olimpijskich dla sędziów jest sprawdzianem, ma charakter „społeczny”. Czy to w jakimś stopniu przełożyło się na wasze zaangażowanie?
Sędziowanie nie powinno być dla pieniędzy. Jest to forma samorealizacji. Przez cały turniej nikt nie rozmawiał nawet o płatnościach, delegacjach itp. Czuliśmy że uczestniczymy w czymś wielkim, praca przy wyłanianiu zaplecza naszej kadry kobiet.

Polecasz go innym?
Oczywiście. Nie ma lepszej metody na polepszenie swojego warsztatu, niż praca z koleżankami i kolegami z całej Polski pod okiem autorytetu jakim jest Zdzisław Śpiewla.

 

MS

Dodaj komentarz